aklimatyzacja

Wczoraj wróciliśmy, po dłuższym pobycie (oj dłuższym!)u moich rodziców w Gliwicach, do naszego ukochanego mieszkanka w Opolu. Nie ukrywam, że kiedy dzieci wyszły ze szpitala, bałam się wszystkiego co z nimi związane, no bo przecież pierwszy raz w życiu mam dzieci . W związku z tym pojechałam do rodziców, bo tam zawsze raźniej. Miałam wrócić miesiąc temu, ale niestety wróciłam tylko na tydzeń, bo potem z hukiem pojawiliśmy się z powrotem w Gliwicach, ponieważ dzieci miały zapalenie płuc. Byliśmy w szpitalu 2 tygodnie-horror! Spałam na krześle a dzieci narażone były na wszelkiego rodzaju infekcje-do wyboru do koloru! Z resztą każdy z rodziny i nie tylko, kto był u nas w szpitalu, chorował albo na coś z płucami, albo na grypę jelitową. W każdym razie jesteśmy u siebie i dzieci cały czas obserwują otoczenie z otwartą buzią. Noc nie była zła, właściwie nie różniła się niczym od poprzednich .Jedyne, co Bąble zgotowały, to godzinny wrzask wczoraj wieczorem-chyba to była kolka tle nerwowym . Teraz pięknie śpią w leżaczkach po skonsumowaniu szpinaku z ziemniaczkami-pychotka !

Tags:

Leave a Reply