Archive for maj, 2008
flash news
piątek, maj 30th, 2008Dobry wieczór Państwu. Oto najważniejsze wydarzenia dzisiejszego dnia:
- Franciszek Sz. (prawie 7 mies.) wynalazł świetną, wg niego, zabawę w plucie wszystkim we wszystko i wszystkich. Franciszek pluje własną śliną, mlekiem, obiadkiem, deserkiem, soczkiem, wodą-słowem wszystkim, co mu do paszczy wpadnie. Oto on przyłapany na powyższym czynie:
- W/w Franciszek Sz. zawarł nową znajomość z niejakim Zenonem. Znajomość przeradza się powoli w trwałą i prawdziwą przyjaźń:
- Siostra w/w Franciszka, Julia Sz. (wiek taki sam) nie dała się dziś sfotografować, niemniej baaardzo usiłowała dotknąć Małpę wiszącą nad nią na macie edukacyjnej (prawie się udało), wydając przy tym niezwykle ciekawe dźwięki
- Wyżej opisywane rodzeństwo rozpoczęło dziś wspólne dyskusje na tematy tylko im znane, gdyż jak na dzień dzisiejszy, władają jedynie sobie znanym językiem
Dziękujemy Państwu za uwagę i zapraszamy na kolejne odsłony Flash News.
siostra i brat
środa, maj 28th, 2008kolacja
wtorek, maj 27th, 2008hulanki i swawole
wtorek, maj 27th, 2008tabula rasa
wtorek, maj 27th, 2008Dzisiaj Jula pierwszy raz z wielkim zainteresowaniem wyciąga rączki do zabawek wiszących nad nią. Kolejny etap za nami (oczywiście 1/2 naszych dzieci) i kolejna umiejętność na koncie Bąbliny. Jakie to niesamowite, że maleńki człowieczek jest taką białą kartą, która w miarę upływu dni, tygodni, miesięcy zapisuje się coraz to nowymi literkami, wyrazami, zdaniami…
Dzień Mamy
poniedziałek, maj 26th, 2008w lustrze
niedziela, maj 25th, 2008najpiękniejsze chwile
niedziela, maj 25th, 2008Wczoraj Franek po raz pierwszy śmiał się na głos. Rozbawiło go mizianie brodą przez tatę po brzuszku. Jula z kolei śmiała się głośno do misia. My pokładaliśmy się ze śmiechu a jednocześnie łzy wzruszenia pokazały się w oczach, bo przecież to są najpiękniejsze chwile w życiu…
neverending story
piątek, maj 23rd, 2008Od ponad godziny próbowałam uśpić Franka. Jula zasnęła od razu:
Franek natomiast postanowił robić matkę swą regularnie w balona i gdy tylko ona przekonana była, że Bąbel śpi, strzelał do niej promienny uśmiech, czym, mimo złości, powalał ją na łopatki…
p.s. Po godzinie i 11 minutach opisywany wyżej Fran wreszcie zasnął (i wcale nie udawał)! ufff























