Wczoraj Franek po raz pierwszy śmiał się na głos. Rozbawiło go mizianie brodą przez tatę po brzuszku. Jula z kolei śmiała się głośno do misia. My pokładaliśmy się ze śmiechu a jednocześnie łzy wzruszenia pokazały się w oczach, bo przecież to są najpiękniejsze chwile w życiu…
