Upiekłam dziś ciasto marchewkowe według przepisu Cecylii Knedelkowej :-). Oto efekt.
Przed wizytą w piekarniku

Przed wizytą w naszych żołądkach

A przy okazji polecam Książkę Kucharską Dla Dzieci Cecylki Knedelek! Do nabycia w 3 tomach w kioskach Ruchu! Świetna sprawa. a ciasto oczywiście pycha!
- Przepraszam, jak się robi bliźniaki?
- Hyyyyyy ? Słucham?
- No, jakoś specjalnie się to robi żeby były bliźniaki?
- YYYYY, eeeee, hmmmm…
Oto pytania, które zadała mi obca kobieta idąca z czwórka dzieci. Szok.
Oto jak Tata radzi sobie w nocy gdy Bąble chcą pić.

Kochany Tatusiu! Nie potrafimy jeszcze pisać (ale już za niedługo będziemy zabierać Ci laptopa przy każdej okazji:-)) więc mama dziś nas wyręcza. Chcemy żebyś wiedział, że kochamy Cię najmocniej na świecie i tęsknimy gdy rano wychodzisz. Za to robisz nam najlepsze “samoloty” we wszechświecie i uwielbiamy jak nas kiziasz po brzuszkach. Kochamy Cię naszymi malutkimi serduszkami najmocniej jak się da i jesteś dla nas najlepszym tatą, jakiego mogliśmy sobie wymarzyć!
F.&J.
A na koniec miłego weekendu u dziadków musiało się zdarzyć coś, co ów weekend troszkę spaskudziło. Otóż wracaliśmy z porannego spacerku i spotkaliśmy naszą zaprzyjaźnioną panią Doktor. Pani Doktor dzieci obejrzała i już mieliśmy iść dalej gdy Mirek zapytał “co to mogą być za kropki na łydce Julki, które pojawiły się wczoraj?”. No i to był koniec, nic, czarna dziura pojawiła się przed moimi oczami, widząc reakcję p.Doktor. Nie mam nawet siły pisać co i jak, w każdym razie musieliśmy od razu, migiem jechać do szpitala, ponieważ zaistniało podejrzenie S-E-P-S-Y!!!! Tak, cholera, właśnie sepsy!!! Ledwo trzymając się na nogach i z mega płaczem (ja, bo M. był jak zwykle stoicko spokojny) pognaliśmy do szpitala, tego samego, w którym byłam z dziećmi, kiedy miały zapalenie płuc (KOSZMAR to mało powiedziane). Suma sumarum, nic Julce nie było a wykazały to szczegółowe badania krwi. Jula dostała plakietkę “Dzielny pacjent” a mnie ubył kolejny miliard komórek nerwowych i łez … .
To był pierwszy w życiu grill Bąbli. Kiełbaski jeszcze nie mogą zjeść ale i tak świetnie się bawili.



Rozmowy pokoleniowe z prababcią Romą

Zabawa na kocyku


Pierwsza w życiu skórka chleba Frania

Kocham, uwielbiam, ubóstwiam ich stópki - z resztą sami zobaczcie
(zdjęcie nie jest ostre ale nie mogę się powstrzymać)



3 lata temu:
- byłam tuż po obronie pracy mgr;
- zaczęłam pracę w szkole;
- dostałam wychowawstwo klasy, którą dziś pożegnałam
- wyszłam za mąż;
- kupiliśmy naszą kochaną Lolcię (która niestety teraz mieszka z teściami ze względu na swoją nietolerancję dzieci);
- mieszkaliśmy w innym miejscu i nawet nie spodziewaliśmy się, że będziemy z niego uciekać o 2 w nocy 2 dni przed świętami Bożego Narodzenia z powodu pożaru;
- nawet przez myśl nie przeszło nam, że będziemy teraz mieć dwójkę najcudowniejszych dzieci, którym już zęby będą rosnąć!!!
Ech, to życie tak szybko ucieka…