Muszę o tym napisać, bo inaczej się uduszę (ze śmiechu)!!! Otóż szanowny tatuś wykąpał dziś Franka w skarpetkach…Franio był nieco zdezorientowany ale siedział w wanience cicho i grzecznie;-). Buhahaha! Oprócz tego pragnę donieść, iż Julka stała się posiadaczką pięknych dolnych jedynek (na razie ich czubków ale zawsze!)! I ostatnie doniesienie-Franio zaczyna się przemieszczać, zarówno na plecach jak i na brzuszku; pozostawiony na podłodze w punkcie A po kilku minutach znajduje się daleko, daleko, w punkcie B.
18/06/2008
15/06/2008
13/06/2008
co z tego???
Ostatnio mam gorsze dni. Mam ochotę, żeby mnie nie było, bo jestem z tym wszystkim sama, S-A-M-A!!! Wiem, że na świecie miliony kobiet są w takich sytuacjach same ale mam to w dupie. Mirek zajmuje się dziećmi w nocy,tzn.jak trzeba to do nich wstaje bo strasznie ostatnio marudzą. Chwała mu za to!!! Nie zmienia to faktu, że jestem k…zmęczona w miarę upływu dnia i są momenty tragiczne. Dzieci są marudne, wrzeszczą, jęczą, marudzą, tak źle i tak niedobrze. Co z tego,że pewnie im zęby idą. Co z tego??? Ja jestem jedna i mam dwie ręce i po prostu są momenty, że nie daję rady i chcę zniknąć w czapce niewidce.
12/06/2008
NIE tacy sami!!!
“Popatrz, dwa dzidziusie jadą w wózeczku…popatrz, są tacy sami.” Ughr$%#@@&*-KREW MNIE ZALEWA jak to słyszę po raz n-ty na spacerze, bo to jest taki stereotyp, że skoro bliźniaki, to na pewno są jak dwie krople wody. Albo od kogoś, kto patrzy na zdjęcia-”Oni są identyczni”. Wrrrr. Otóż, NIE są! Są zupełnie różni, inni, different, verschiedene!!!!!! Owszem, widać, że to rodzeństwo ale bez przesady. Dla wątpiących załączam zdjęcia:
Fran
Jula
10/06/2008
bueee
Nic mi się nie chce, nawet robić zdjęć. Jestem zmęczona i jest gorąco, za gorąco jak dla mnie. Mam dość wszystkiego, marzy mi się dzień gdy mogłabym spać kiedy chcę i jak długo chcę - hahahaha, wiem, marzyć można zawsze…
08/06/2008
weekend u dziadków
Pojechaliśmy na weekend do dziadków Basi i Wojtka oraz prababci Romy z nadzieją, że spędzimy dwa dni w ogrodzie na trawce od rana do wieczora. Niestety pogoda po raz kolejny pokazała figę z makiem, ponieważ w ogrodzie udało się nam spędzić ok 3 godziny. Oto kilka zdjęć z tego krótkiego aczkolwiek bardzo sympatycznego pobytu wśród zieleni.
A oto “córeczka tatusia” w tenisowej sukieneczce (a dodam, że dla tatusia tenis to cały świat-oczywiście poza nami ;-)).
A oto “synuś mamusi”
04/06/2008
Tak trzymaj Jula!
Jula po raz pierwszy sama piła herbatkę z butelki. Trwało to ok 5 minut i pewnie jeszcze długo potrwa zanim Bąblina rzeczywiście będzie pod tym względem samodzielna ale pierwsze koty za płoty!
01/06/2008
Dzień Dziecka w ogródku
Byliśmy dziś u dziadków Marka i Dany w ogrodzie. Bąble były zachwycone, z resztą wystarczy spojrzeć na zdjęcia. Dla słabo zorientowanych w czerwonych spodenkach występuje Julka a niebieskich Franio.































