wyżalam się
Codziennie rano gdy zbliża sie godzina 9 czyli moment wyjścia Taty do pracy, w moim żołądku rośnie megagigawielka gula. Gula ze stresu. Stresu przed całym dniem z Bąblami sam na sam aż do 19:30 albo do ich zaśnięcia. I żeby mnie nikt źle nie zrozumiał, nie boję się własnych dzieci, boję się czy dam sobie radę w ciągu całego dnia. Moje dzieci wymagają uwagi, jak z resztą chyba każde dziecko, tym bardziej, że rozpoczął się etap raczkowania i wstawania przy wszystkim i wszędzie. Czasami marzy mi się chwilka odpoczynku, chociaż 15 minut, szczególnie gdy, jak dziś, wstałam praktycznie o 5:30. Na szczęście jest to wykonalne dzięki teściom ale nie codziennie. Wiem, żalę się ale po prostu czasem mam dość rutyny. Pobudka między 5:30 a 6:30. Karmienie. Ubieranie. Chwilka na zrobienie kawy i 10 minut w łazience (na tym kończy się czas dla siebie). Kombinowanie jak urozmaicić czas Bąblom i usiłowanie uśpienia chociaż jednego z nich (jak są zmęczone, są nie do wytrzymania) a spacerek ok 10/10:30 jak ich szał osiąga apogeum. Te same ścieżki na spacerze dzień w dzień i ok południa wjazd do babci i dziadka. Tam nie jestem już sama więc jest dużo lżej. Około 16 wyjazd na spacerek i drzemkę. Ok 17 jesteśmy w domku i bawimy się do 18:30 bo wtedy się kąpiemy i jemy kaszkę. Dzieci zasypiają między 19 a 19:30. Ja ok 21 denerwuję się, że jeszcze nie jestem w łóżku. Już dawno pożegnałam się z serialami i programami po 21. O 22 śpimy a w nocy na zmianę trzeba wstać do jednego albo drugiego dać pić lub smoka. Bogu dzięki, że robi to Tata bo ja już bym nie dała rady… . Wiem, że dla Was, czytelników, nie wygląda ten dzień tragicznie ale jak się robi dzień w dzień to samo to czasem można mieć dość a jak czasami coś zaburzy ten rytm to już w ogóle tragedia. Zapewne usłyszę teraz lub przeczytam, że przesadzam ale chyba mam czasem do tego prawo???
październik 7th, 2008 at 11:13
Kurcze dobrze Cię rozumiem. Ja mam jednego malucha w wieku 14 miesięcy i czasami a raczej bardzo często brakuje mi sił aby za nim nadążyć.
I tak sobie myślę, że za jakieś parę lat to się zmieni - hehe.
Trzymaj się ciepło i nie trać sił i cierpliwości do swoich bąków.
październik 7th, 2008 at 15:06
Tak, znam to. Mnie rutyna pomału zabija. Ale to wszystko nic w porównaniu do tego, jak ma się dwoje dzieci chorych i każdy chce mojej uwagi w tym samym momencie, głaskania, noszenia itd…wymiękam.
październik 7th, 2008 at 17:47
Gosiu! Masz prawo się żalić, masz prawo mieć tego dość, tym bardziej, że pogoda nie pomaga ci myśleć inaczej. Jesień i zima nie są łatwe, ale…wiem, że to brzmi trywialnie … wszystko minie. Ani się nie obejrzysz, a bąble będą w przedszkolu, a ty w cudownej, tętniącej życiem i pękającej od wszelakiej dokumentacji szkółce:) Jesteś wielka!!! Jeśli mogłabym ci jakoś pomóc (np. zaopiekuję się twoimi bąblami w jakiś dzionek wolny od pracy, jeśli zechcesz) to czekam na propozycje. Buziaki!!!
październik 7th, 2008 at 19:04
Dzięki Kochane moje za słowa wsparcia. to baaaardzo pomaga, wierzcie mi! Buziaki!
październik 7th, 2008 at 23:22
Pomyśl, zawsze mogłoby byc jeszcze gorzej- gdyby na przykład trafiły cię się trojaczki (albo czworaczki)
Sąsiadka dwa piętra nad nami tak właśnie miała- tak niedawno to było, a dziś już trojaczki chodzą do trzeciej klasy. Ani się nie obejrzysz i twoje Bąbelki też pomaszerują do szkoły 
październik 7th, 2008 at 23:33
no właśnie, w trudnych chwilach pomyśl o mnie - przecież ja to mam dopiero przerąbane;) jak się kiedyś rozpędzisz wózkiem na zwm to daj znać, razem ponarzekamy;)
październik 8th, 2008 at 11:00
Kochana Mamusiu!


My nie chcemy, żeby było Ci źle…Choć wiemy, że mając dwa Bąble na głowie jest to nieuniknione. Obiecujemy, że się bardziej postaramy. Im będziemy starsi, tym łatwiej Ci będzie wprowadzić trochę dyscypliny ( ale ciiiiii, my Ci o tym nie mówiliśmy)
I nic się nie martw - jeszcze kilka miesięcy i koniec z rutyną. Już zaskakujemy Cię nowymi umiejętnościami każdego dnia, ale jak tylko staniemy na nogi to zupełnie przestaniesz się nudzić! Wtedy nie znajdziesz już na nic czasu, nawet na myslenie o tym, że Ci go brakuje.
A jak jeszcze zaczniemy mówić… pytaniom nie będzie końca… Zatęskinisz wtedy za dniami, kiedy wsadzałaś nas w wózek a my siedzieliśmy cicho, czasem tylko trochę popłakując
Teraz pozwalamy Ci na rutynę tylko dlatego, żebyś poznała znaczenie tego słowa w Twoim życiu…
A jak czasem chcesz odpocząć… no cóż… przy nas to nie takie proste ale możemy zawsze pojechać z wizytą do Cioci. Ona chętnie pójdzie z nami na spacerek i pobawi się trochę, a Ty w tym czasie możesz mieć trochę czasu tylko dla siebie. Albo zostaw nas z Babcią i Dziadkiem na parę chwil i sama idź do Cioci na dobrą kawkę - razem będziecie się skarżyć na swój los
I pamiętaj Mamusiu nasza kochana, że przewidywalnośc nie jest taka zła… pomyśl co by było gdybyś każdego dnia wstawała ze strachem, że nie masz pojęcia co dalej z Twoim życiem…
A więc wybacz nam Mamusiu wszystko co złe, nie denerwuj się tak bardzo, bo nam wtedy przykro i pamiętaj że kochamy Cię najbardziej na świecie nawet jeśli nie zawsze wiemy jak Ci to okazać - ale już niedługo usłyszysz to z naszych ust… może to wynagrodzi Ci ten cały bałagan jaki zrobiliśmy w Twoim życiu.
Buziaki,
Julcia i Franio