Archive for grudzień, 2008

pesymistycznie

niedziela, grudzień 28th, 2008

Rok temu, 28 grudnia, nasze dzieci przyszły do domu ze szpitala. Szczerze, to nie pamiętam, co się wtedy działo ani tego, co działo się przez kolejne trzy miesiące. Jedyne, co pamiętam to stres, brak snu i stres raz jeszcze.

Dziś po raz pierwszy od roku poszliśmy do miasta, w którym mieszkamy, razem z M. na godzinkę SAMI bez dzieci. W Gliwicach od czasu do czasu uda nam się wyskoczyć razem na 1,5 godzinki ale to rzadko. Dziś byliśmy i tak cali mokrzy bo musieliśmy załatwić tyle spraw, że w zasadzie nie odpoczęliśmy a wróciliśmy jeszcze bardziej padnięci. No, ale zawsze to wypad tylko we dwoje!

Tak poza tym to mam dość. Padam na twarz o 19:30 i najgorsze jest to, że następnego dnia czeka mnie to samo. Na dworze mróz-brrr, ciemno o 15:30, z dziećmi cały dzień w domu oprócz spaceru. Nie mam czasu dla siebie bo nawet do kibelka lecę tylko wtedy kiedy wiem, że akurat są czymś chwilowo (czyli przez ok 2 min) zajęci. Wszystko robię na czas. A już w ogóle najokropniejsze jest to, że nawet nie ma cienia szans, że to się zmieni w ciągu, bagatela, kilku lat!

Powiało pesymizmem ale tak właśnie się teraz czuję i nie będę udawać, że jest inaczej. Rany, byle do wiosny

Wigilia

piątek, grudzień 26th, 2008

 

 

 

Życzenia

wtorek, grudzień 23rd, 2008

Wszystkim Wam Kochani, którzy tu zaglądacie, życzymy przede wszystkim zdrowych a także wesołych i spokojnych Świąt spędzonych z najbliższymi! Wesołych Świąt!

Święta

sobota, grudzień 20th, 2008

Najlepszą chwilą w ciągu dnia (no, może jedną z takich ;-) ) jest obserwowanie jak Bąbelki się razem bawią. Nie chodzi mi tu już o zabawę razem w swoim pokoju polegającą na bawieniu się osobnymi zabawkami. Nasze Kochania bawią się RAZEM w dosłownym znaczeniu. Najbardziej lubią się gonić nawzajem-raz jedno goni drugie a raz odwrotnie, przy czym piszczą, śmieją się głośno. Jeszcze lepiej gdy do zabawy włączy się Tata, który schodzi do pozycji raczkowania i dawaj za swymi Latoroślami gania! Wtedy pisków, wrzasków radości i śmiechu jest jeszcze więcej! Cud, miód, malina.

Święta zbliżają się wielkimi krokami. Jak już wcześniej wspomniałam, uwielbiam atmosferę, która towarzyszy przygotowaniom i już Świętom samym w sobie. Niestety dwie ostatnie Wigilie nie były dla nas “najcudowniejsze”, ponieważ rok temu spędziliśmy ją (jak i dwa dni następne) w szpitalu z dziećmi wśród pikającej aparatury (wtedy na szczęście już nie naszej bo byliśmy na wylocie-28 grudnia poszliśmy po prawie 2 miesiącach od urodzenia Bąbli do domu)ale mimo wszystko atmosfera nie nastrajała do wzruszeń. Dwa lata temu w nocy z 20 na 21 grudnia ogodzinie 2 obudził nas pożar w garażu podziemnym (my mieszkalismy na parterze!!!). Jak można się domyślić Święta nie należały do najbardziej udanych chociaż były bardzo miłe. Pamiętam jak jeszcze dzień przed Wigilią wynosiliśmy co się dało z naszego osmolonego i śmierdzącego mieszkanka a czas na to mielismy do zmierzchu bo odcięto prąd, gaz, wodę w całym budynku.

W tym roku mam nadzieję,te Święta będą wyjątkowe, ponieważ to pierwsze bardziej świadome Boże Narodzenie Bąbelków. Wprawdzie dziś Franio dostał kataru a Jula kichała jak najęta ale mam nadzieję, że to tylko przeziębienie i nic poważnego z tego nie będzie- tfu, tfu, odpukać.

Franio :-)

piątek, grudzień 19th, 2008

Nasz najkochańszy Łobuziak :-)

Julcik :-)

piątek, grudzień 19th, 2008

Cudowna jest, prawda? Nasza najkochańsza Bąblinka :-).

 

powrót :-)

środa, grudzień 17th, 2008

Już mamy naszego laptopa z powrotem :-). Niestety wszystko, co na nim było, poszło w zapomnienie ale nic to, ważne, że jest. Dziś biegaliśmy po sklepach i kupowalismy prezenty, ponieważ dziś mieliśmy ostatnią okazję to zrobić. M. pracuje już codziennie do Świąt. Wszystko, co chcieliśmy zakupić, mamy. Teraz tylko czekamy do Wigilii.

Dzieciaki zdrowe (tfu, tfu, odpukać bo wszyscy wokół prychają) i rozwijają się w oczach. “Nagle” stały się takie kontaktowe i tak fajnie się z nimi już porozumiewa :-) . Jest coraz zabawniej  i  weselej u nas w domu. Dzis ważylismy Bąble- Jula 9700g a Franio 9600g. Brat dogonił siostrę wreszcie ;-) .

jesteśmy

czwartek, grudzień 11th, 2008

Dwa tygodnie temu padł nam komputer a konkretnie jego system. Z systemem padło hasło do bloga bo było “zapamiętane” w laptopie. Na szczęście wygrzebałam w końcu karteczkę z zapisanym hasełkiem i w końcu jestem. U nas wszystko dobrze. Bąble szaleją na całego. Wchodzą na narożnik i na co tylko się da, chodzą wzdłuż mebli. Julcia nadal ćwiczy z paniami G. i E. Efekty są. Coraz więcej gadają a szczególnie to fajne jak prowadzą głośne rozmowy między sobą. Jedyne co fatalne to pogoda ale na to wpływu nie mamy :-(. Dzielnie spacerujemy czy słońce czy deszcz.

Ja jestem cała szczęśliwa bo uwielbiam święta, cały ten czar wokół nich. Już nie mogę się doczekać kiedy postawimy i ubierzemy choinkę no i oczywiście gdy Bąble zobaczą piękne światełka na niej. Ech,piękny czas!