Archive for maj, 2009

nowy domek

niedziela, maj 31st, 2009

I znowu byliśmy w Gliwicach i  znowu padało. na szczęście przez chwilę wyszło słonko więc poszliśmy do ogrodu.

A tam niespodzianka! Piękny, kolorowy domek nam Dziadkowie sprezentowali :-) !

Przyszła do nas Emilka i świetnie się bawiliśmy.

Julcia pierwszy raz malowała pastelami. Pełne skupienie.

fotorelacja

poniedziałek, maj 18th, 2009

Miniony weekend spędziliśmy w Gliwicach. Najpierw odwiedziliśmy naszą kochaną sąsiadkę Emilkę :-) . Zabawy, pisków i śmiechu było mnóstwo!

Potem wyszliśmy na dwór ale chyba deszczyk nie każdemy przypadł do gustu :-) .

Więc wrócliliśmy do domu, włączyliśmy Teletubisie i humorki od razu się poprawiły.

Następnego dnia pogoda była piękna więc raniutko wyszlismy do ogrodu. Franio zapoznawał się z roślinkami…

…a Jula (jak widać w towarzystwie ;-) )świetnie bawiła się w pisakownicy.

Mamuśka próbowała czytać…głównie próbowała :-) .

Jula nauczyła się wiele nowych rzeczy.

A potem pojechaliśmy do Opola na urodziny Babci D. i taki oto kwiat wnuki wręczyły solenizantce.

Oto nasza kochana Lolusia :-) .

Lola codziennie jest karmiona przez swoje Bąbelki.

A tego zdjęcia po prostu nie mogłam nie wkleić :-)))) .

Tadam! Oto nowy płot, zrobiony od podstaw przez Dziadka M.i przyszywanego Dziadka B. aby dzieciaki mogły się bezpiecznie bawić i Matce nie uciekać (to chyba przede wszystkim ;-) ).

u taty w pracy

sobota, maj 16th, 2009

Mamuśka

niedziela, maj 10th, 2009

Jula rozbójnik

niedziela, maj 10th, 2009

Jula wygląda ostatnio jak prawdziwy rozbójnik. Szrama na prawym policzku, siniak (po pamiętnym upadku z wózka) na prawym, zadrapana rączka … ech! Wbrew pozorom to ona łobuzuje bardziej niż Franio.

czytam, czytam, czytam

sobota, maj 9th, 2009

Czy wspominałam już kiedyś, że uwielbiam czytać? Jeśli nie, to właśnie to robię. Czytam różne książki i te o życiu i kryminalne. Czytam, bo mnie to relaksuje. Nawet nie przypuszczałam, że wkręcę się w serię “o wampirach”, bo fantastyki tego rodzaju nie lubię. A jednak! Połykam teraz drugi tom. Pierwszy początkowo męczyłam pełna sceptycyzmu ale w pewnym momencie połknęłam haczyk i bam, stało się. Nie mogę się oderwać i polecam wszystkim, którzy chcą się odprężyć przy lekkiej i przyjemnej lekturze. 

nasz mały raj

sobota, maj 9th, 2009

Oto nasz prywatny mini raj. Nie próbuję nawet opisać zapachów, które mieszają się w tym pięknym ogrodzie ale myślę, że nie jest Wam trudno sobie ich wyobrazić.

“niech oni już …”

piątek, maj 8th, 2009

Pamietam, że jak dzieci się urodziły to mówiłam sobie “niech oni już będą w domu” (w szpitalu spędzili prawie 2 miesiące z racji wcześniactwa). Potem “niech oni nie jedzą tak często, szczególnie w nocy bo umrę z niewyspania”. Następnie marzyłam “niech oni już przekręcają się sami na brzuszek i plecki”. Po czym “niech oni już siedzą”. Jak usiedli to matka mówiła w myślach “niech oni już raczkują”. Jak już raczkowali to było “niech oni już stoją”. Stanęli i matka wymyśliła “niech oni już chodzą”. Jak zaczęli chodzić oboje to matka modli się” niech oni już mówią żebym rozumiała o co im chodzi”. Za każdym razem myślałam (o ja naiwna!!!!), że będzie łatwiej jak już opanują kolejną wymarzoną przeze mnie umiejętność. Teraz nie ukrywam, że żałuję niektórych “niech oni już…” choćby z tego względu, że przedwczoraj zaliczyliśmy pierwszą wizytę na urazówce z Julą, którą prawdopodobnie brat z wózka (na szczęście w przedpokoju) wyrzucił. Jula bachnęła, rozdarła się niemiłosiernie, nagle zasnęła i wyrzygała się spektakularnie. Ja zeszłam na zawał prawie i już chyba przestanę sobie marzyć żeby “oni już cośtam opanowali” bo łatwiej nie jest z całą pewnością a czasy gdy leżeli i się nie ruszali należą do chyba najspokojniejszych w moim życiu ;-) .

A poniżej foto z kąpieli, która to odbywa się już regularnie w dużej wannie i sprawia maluchom dużo radości:

długi weekend

sobota, maj 2nd, 2009

Spędzamy nasz długi weekend w domu, ponieważ M. musiał dziś być w pracy. Wczoraj odwiedziliśmy naszą rodzinkę w Szczedrzyku ok 25 km od nas. Piękne tereny, piękny nowy dom. Czułam się jak na wakacjach. Niestety Jula nie za bardzo była zmianą otoczenia zachwycona i po 4 godzinkach musieliśmy wrócić do domku. Ale było bardzo fajnie i przyjemnie :-) . Dziś z kolei my mieliśmy gości. Był u nas mój 4-letni chrześniak Kacperek z rodzicami. Wcześniej odwiedzili nasze piękne zoo i Mały był zachwycony (szczególnie gorylami, które jadły banana i piły Coca Colę - tak naprawdę to w butelce Coca Coli był specjalny napój dla nich ale żeby uciecha dzieciaków była większa, opiekunowie goryli podają go w butelce po Coli ;-) ). Polecamy nasze zoo wszystkim, którzy chcą miło spędzić czas ze swoimi dziećmi!