eF&Jot blogg

08/05/2009

“niech oni już …”

Opublikowane jako: Bez kategorii — admin @ 20:02

Pamietam, że jak dzieci się urodziły to mówiłam sobie “niech oni już będą w domu” (w szpitalu spędzili prawie 2 miesiące z racji wcześniactwa). Potem “niech oni nie jedzą tak często, szczególnie w nocy bo umrę z niewyspania”. Następnie marzyłam “niech oni już przekręcają się sami na brzuszek i plecki”. Po czym “niech oni już siedzą”. Jak usiedli to matka mówiła w myślach “niech oni już raczkują”. Jak już raczkowali to było “niech oni już stoją”. Stanęli i matka wymyśliła “niech oni już chodzą”. Jak zaczęli chodzić oboje to matka modli się” niech oni już mówią żebym rozumiała o co im chodzi”. Za każdym razem myślałam (o ja naiwna!!!!), że będzie łatwiej jak już opanują kolejną wymarzoną przeze mnie umiejętność. Teraz nie ukrywam, że żałuję niektórych “niech oni już…” choćby z tego względu, że przedwczoraj zaliczyliśmy pierwszą wizytę na urazówce z Julą, którą prawdopodobnie brat z wózka (na szczęście w przedpokoju) wyrzucił. Jula bachnęła, rozdarła się niemiłosiernie, nagle zasnęła i wyrzygała się spektakularnie. Ja zeszłam na zawał prawie i już chyba przestanę sobie marzyć żeby “oni już cośtam opanowali” bo łatwiej nie jest z całą pewnością a czasy gdy leżeli i się nie ruszali należą do chyba najspokojniejszych w moim życiu ;-) .

A poniżej foto z kąpieli, która to odbywa się już regularnie w dużej wannie i sprawia maluchom dużo radości:

Komentarze: 2 »

  1. Jak ja się boję właśnie takich sytuacji, ale choćby nie wiem jak pilnować to nie da się upilnować. Całe szczęście, że nic się nie stało ani Julci ani jej mamie, bo rzeczywiscie serce moze stanąć w takich momentach. Ale mimo mrożących krew w żyłach sytuacji na pewno to powód do radości, że dzieci dobrze się rozwijają i są wesołe, aktywne, a umiejętność chodzenia wiele spraw ułatwia.
    A kąpiele u nas też tak wyglądają:) tylko musimy chyba gumowce zakładać do łazienki jak zaczną szaleć:) Pozdrawiamy

    Komentarz od mamba — 08/05/2009 @ 23:19

  2. Oj,Gosiu dosłownie mam takie same myśli”niech oni już”i teraz też bym chciała żeby sobie chłopcy spokojnie leżeli bez ruchu jak rok temu.
    Dobrze,że Julci nie się nie stało!!!Moje chłopaki też ciągle z czegoś spadają,na szczęście bez dużych urazów.Zastanawiam się czy można codziennie przeżywać zawał serca i wciąż żyć???!!! ;-)
    Widzę,że Julka już samodzielnie chodzi.Mój Wojtuś jeszcze nie,ale już zaczyna się puszczać i robić kilka samodzielnych kroczków.Boże niech on już chodzi ;-)))
    Pozdrawiamy Was serdecznie!!!Buziaki dla Bąbelków.
    Asia.

    Komentarz od Asia(trojaczki) — 21/05/2009 @ 12:33

Kanał RSS dla tego wpisu. TrackBack URL

Dodaj komentarz

Oparte na WordPress