Archive for czerwiec, 2009
Wrocław
niedziela, czerwiec 21st, 2009Zrobiliśmy wczoraj krótki wypad do Wrocławia do wujka Kuby (mojego brata-braciszka
). Cudnie było!
Spacerowaliśmy po rynku i wydawało się, że szybko nam zleci taki spacerek…a tu niespodzianka! Tyle się działo i tyle było miejsc do zobaczenia (po raz kolejny wprawdzie ;-)), że dość długo tam zabawiliśmy.
W tej kamienicy jest jedno okno namalowane. Kto zgadnie które?
Zatrzymaliśmy się przy bajkowym przystanku i z ciekawością oglądalismy przedstawienie.
Potem zgłodnieliśmy i poszlismy na pyyyszne naleśniki. Każdy pałaszował swojego
- tzn dzieci jednego na pół plus po troche od każdego z rodziców.
Następnie dzieci wysiadły z wózka i samodzielnie dreptały po rynku, z tym, że Jula oczywiście chodziła swoimi ścieżkami a Franio grzecznie z mamusią za rączkę
Kiedy dotarliśmy do fontanny, dzieci oszalały z radości! staliśmy tam i staliśmy…
Jak widać na zdjęciu poniżej Jula niechętnie odchodziła od fontanny ;-). Na zdjęciu kolejnym już zamaszystym krokiem maszeruje przed siebie a tata krok w krok za nią.
Podziwialiśmy mini ratusz dla niewidomych, przy którym opis jest w języku Braille`a. Cudo!
Dzieciaki porozmawiały z kransnalami. Wreszcie znalazł się ktoś stojący i mniejszy od nich
Po długim spacerku pojechaliśmy do mieszkania wujka Kuby. Zjedliśmy obiadek - w zasadzie to drugi obiadek dzieciaki wsunęły
Mówię Wam, taras tej wielkości i do tego z trawą najprawdziwszą to jest to dla maluchów!
Wujek nie zdążył skosić owej trawy ale i tak było cudnie bo słonko świeciło a woda z sokiem malinowym była pycha!
wycieczka do zoo
środa, czerwiec 17th, 2009Dziś pierwszy raz poszlismy rodzinnie do zoo chociaż mamy do tego miejsca ok 20 minut na piechotę. No ale zawsze lepiej późno niz wcale
.
Dzieciaki spożywały paluszki i podziwiały zupełnie dla nich nowe zwierzątka.
Tutaj matka źle ostrość ustawiła no ale cóż…
ważne, że zarówno dzieci jak i wielbłądy znalazły się na zdjęciu.
Większość mieszkańców zoo zażywała poobiedniej drzemki i w związku z tym była pochowana więc nie widzielismy tyle ile chcielibysmy ale jak na pierwszy raz z dziećmi i tak nie było źle. Podziwialiśmy między innymi goryle….
…lamy (lam na zdjęciu nie ma ale chodziło tu o Julę, która aż z wózka sie wyrywała żeby zobaczyć zwierzątka)…
…porozmawialiśmy z nosorożcem…
…mrówkojadem…
i podziwialismy uchatki (boskie są!).
dłuuugi weekend
poniedziałek, czerwiec 15th, 2009Dłuugi weekend spędziliśmy w G. z Emilką i jej rodzicami. Było super! Pogoda w kratkę ale nasz “grafik” był tak napięty, że nie zwracalismy na nią specjalnie uwagi. Hitem była trampolina u Emilki.
Były też bańki, mnóstwo baniek!
Mama prowadziła czasami zajęcia plastyczne (tak naprawdę to czas, który dzieci poświęciły mazakom, kredkom i ciastolinie był cudowny, bo dużo go wówczas było wolnego dla rodziców
).
A tu jeszcze raz ukochane przez Bąbelki bańki:
…i jeszcze raz zajęcia plastyczne - pełne skupienie!
Spełniło się marzenie Frania. Franio kocha koty całym swym malutkim serduszkiem. Niestety wszystkie spylają przed nim gdzie pieprz rośnie. Jedyny kot, który pozwolił się wygłaskać i nawet za ogon pociągnąć został uwieczniony na zdjęciach.
Kiedy padało bylismy w Cappella Play (chyba tak się pisze tą nazwę
). Tata i dzieci świetnie sie bawili. Matka odrobinę mniej bo stresa miała większego szczególnie gdy wielkie dzieciaki szalały obok jej Kruszynek
Trampolina, tyle, że tym razem ogromna, znowu okazała się hitem!
Ciocia Asia również bawiła się z dziećmi.
Kolejnego dnia spotkali się wreszcie w komplecie mali sąsiedzi
Duzi sąsiedzi grillowali i zajadali się libańskimi specjałami. Oto mistrz ceremonii:
A na koniec pojechalismy na koncert z okazji ukończenia pierwszego roku Emilki (na zdjęciu w różowej chusteczce na głowie) w szkole muzycznej Yamaha. Szkoda, że nie ma takiej u nas
. Emilka tańczyła i śpiewała pięknie!