Kiedy tylko za oknem powiało jesienią, Matka wyciągnęła z piwnicy sokowirówkę i od razu zrobiła pyszny, witaminkowy soczek
.

Jak widać smakowało :-))))))

Piękny widok!

Następnie postanowiła Matka zdrową kolację przygotować a przy okazji dokształcić Córę. Papryki były hitem wieczoru (nie myślcie tylko, że dziecko po raz pierwszy paprykę na oczy zobaczyło!).

Chcecie spróbować?

Oprócz papryk, składnikami kolacji były również, jak widać, bataty, cukinie i zwykłe ziemniaki, cebula, czosnek. Wszystko zalać olejem, doprawić i do piekarnika. Aromat podczas pieczenia niezwykły! Smak niepowtarzalny!

Wiem, wiem… nie odzywałam się przez miesiąc ale był to miesiąc pełen roboty. Wróciłam do pracy, z czego baaardzo się cieszę, bo teraz dopiero nasze życie jest takie, jak ma być. Dzieciaki dzielnie i z ochotą spędzają czas w Akademii Szkraba do godziny 14 i odbieram ich albo ja albo Dziadek albo Ciocia. Logistcznie wszystko już ogarnęłam także teraz już życie płynie swoim rytmem. W pracy super, naprawdę :-))) . Niektórzy mówią, że za miesiąc będę chciała wrócić do domu i będę tęsknić za życiem z okresu urlopu wychowawczego. Otóż NIE BĘDĘ! Lubię swoją pracę i naprawdę uważam, że w życiu musi być równowaga zachowana. Mam to szczęście, że nie pracuję 8 godzin dziennie. Czasem jestem w domu o 16 od 7 ale czasem o 10:30.
Dzieciaki coraz więcej mówią, tzn. coraz więcej wyrazów powtarzają wyraźnie. Są komunikatywne. Patrząc na nich widzę już małe dzieci a nie niemowlaki. W końcu za miesiąc z małym kawałkiem skończą 2 latka
.
Bardzo mile spędzamy ten weekend. W piątek byliśmy z przyjaciółmi na Oktoberfest w Masce - bardzo klimatycznej knajpie w Rynku. Mąż wygrał kufle w konkursie na najszybsze opróżnienie szklanki z piwem ;-). Szczerze to nie posądzałam go o takie zdolności
.
Dziś byliśmy na spacerku w parku w celu pozbierania kasztanów. Nazbieraliśmy dwa pudełka i teraz w domu kasztany są wszędzie. Byliśmy również na Jarmarku Dominikańskim, który co roku jest organizowany przez Zakon Franciszkanów w naszym mieście. Panuje na nim specyficzny klimat i jest naprawdę fajnie. Odwiedziliśmy kózki i króliki franciszkańskie. Dzieciaki pierwszy raz w życiu widziały kozy więc była to dla nich duża frajda
Niedziela jest dziś przepiękna więc po drzemce wybieramy się do Dziadków na obiadek i do ogródka połapać ostatnie ciepłe promienie słoneczne bo podobno od wtorku już zimno - brrrr
.





