W pierwszy Dzień Świąt odwiedziliśmy Emilkę (Mikę-tak mówią dzieci) i ciocię Asię oraz wujka Roberta.

Zabawy było mnóstwo. Franio wolał samemu odkrywać nowe miejsca.

Jula nie odstępowała Emilki na krok. Dziewczynki ślicznie się razem bawiły.

Jak widać Jula jest wpatrzona w Emilkę jak w obrazek, co widać poniżej

nie mogę nie wspomnieć o makabrycznym bałaganie, który po sobie zostawiły dzieciaki
. Mamy nadzieję, że Mika nas jeszcze kiedyś zaprosi
…
P.S. Wczoraj z kolei odwiedziliśmy ciocię Agę, wujka Olka, Martynkę i Tymka. Bałagan to mało powiedziane żeby określić to, co dzieciaki narobiły właśnie tam, więc zaczynam się obawiać, że w ten sposób, nikt nas już nigdy do siebie nie zaprosi 
Wiem, wiem, pierwsze zdjęcia nie są bynajmniej wigilijne ale po prostu musiałam uwiecznić swoją fryzurkę świąteczną


Taaaka wielka choinka stoi u Dziadków w O. Dzieciaki w przeddzień wigilii nie mogły się nadziwić i nacieszyc tak ogromnym drzewkiem!

A tutaj już przygotowania do wigilii u w/w Dziadków.


Franio oczywiście, jak to facet, miał gdzieś przygotowania i beztrosko się huśtał

Tak głośno krzyczeli “amu” , co oznacza “jeść”, że barszczyk rozlał się prawie na stół wigilijny

Po pierwszej naszej wigilii, wsiedlismy w autko i pojechaliśmy do Dziadków do G. na drugą wigilię.

Prezenty pod choinką zrobiły duże wrażenie na Dzieciakach. Nie mogli się zdecydować od czego zacząć….


Nie moglismy już patrzeć na fryzurę (jeśli można to było nazwać fryzurą
) Frania więc w końcu wzięliśmy maszynkę i, nie powiem, całkiem nieźle nam wyszło




Po pierwsze, życzymy naszemu najkochańszemu Tatusiowi wszystkiego najlepszego z okazji urodzin
Aby jego boska cierpliwość nie miała granic (jak też jest do tej pory
) i aby był tak cudownym Tatusiem jakim jest dla nas cały czas!!!
Po drugie, życzymy Wam, wszyscy nasi blogowi znajomi i przyjaciele, aby te Święta były zdrowe, spokojne i zaczarowane! Niech będą tak piękne jak są dla każdego dziecka!!!
Święta za pasem! Hurrra! Jeszcze tylko jeden dzień do pracy i wolneee! Yuppi :-)))) Cieszę się na święta,jak dziecko,bo uwielbiam Boże Narodzenie. Dwie wigilie, dwie choinki, podróż pomiędzy. To ma swój urok. Wczoraj tylko powiało grozą, bo Fran jakis taki niewyraźny był, stan podgorączkowy miał i mętny wzrok. Na szczęście dziś po tychże objawach nie było ani śladu. Ufff, już miałam wizję, której nie będę opisywać
. Cieszę się bardzo, że póki co jeździmy do Rodziców jednych i drugich na święta i w zasadzie nie mam nic do gotowania.Myślę, że jeszcze ten moment nadejdzie, kiedy to do nas wszyscy będą się zjeżdżać
. Póki co delektuję się perspektywą magicznych świąt z Bąbelkami na pokładzie 
Wczoraj, jak wiemy było baaaardzo zimno. W związku z tym nasze autko rano nie chciało odpalić (dieselek
). W planach mielismy zakup choinki więc wyglądało na to, że nie damy rady tego planu wcielić w życie. Na szczęście, po jakims czasie udało się i Tata pojechał po choinkę. Nie muszę chyba pisać jak wielka była radość, kiedy dzieciaki zobaczyły, co Tata wyciąga z bagażnika
. Lampki, bombki, zabawki choinkowe wzbudzały taką ekscytację i radość, że aż żałuję, że można to mieć tylko raz w roku. Oczywiście Bąbelki same przywieszały niektóre ozdoby … i nadal to robią, bo od czasu do czasu podchodzą do choinki i przewieszają, zawieszają. Najczęściej wszystkie zabawki znajdują się na jednej gałązce (zauważcie na zdjęciu choinki po prawej stronie
). No cóż, taka wizja artysty
Dodam jeszcze, że choinka jest bliźniacza, tzn. tak naprawdę w donicy są dwie choinki, tyle, że jednej nie widać od razu bo jest mniejsza. Mimo, że choinka jest troszku krzywa, fakt, że jest “podwójna” (z wiadomych względów
) jest ważniejszy!



Przy okazji porządków przedświątecznych, do wyrzucenia mieliśmy stary karton, który dzieciaki podebrały do zabawy. Jak widać wykorzystali go świetnie


Oto przepis na pierniczki
1,5 kg mąki
0,5 kg masła lub margaryny
0,5 kg miodu
0,5 kg cukru
przyprawa do pierników
kakao
5 jaj
2 łyżki sody oczyszczonej
cytryna
Masło, miód i cukier roztopić w rondlu ale nie zagotowywać. Wystudzić i mieszać żeby nie stwardniało. Mąkę wsypać do miski, posypać przyprawą do pierników, w zaglębienie wbić jaja i wlać miód, cukier i masło z rondla. Zarobić ciasto. Dodać kakao wg uznania. Wycisnąć cytrynę do szklanki i dodać sodę. Wymieszać i wlać do ciasta. Jeszcze raz zarobić ciasto. Na jedną noc dać do chłodnego miejsca (ja dałam do lodówki i nastepnego dnia ciasto było bardzo twarde więc trzeba pamiętać żeby wyciągnąć ok 1,5 godziny przed wałkowaniem). Następnego dnia rozwałkowywać kawałki na grubość ok 0,5 cm i wykrawać kształty. Piec na posmarowanej tłuszczem formie w temp.160/170 stopni przez ok 9, 10 min. Dekorowac wedle uznania polewą, lukrem, posypką, odobami. Polecamy i smacznego!!! Na święta jak znalazł!
Po raz pierwszy robiliśmy rodzinnie pierniki
. Nawet nie zdawałam sobie sprawy, że to tyle roboty!

Kształtów wycięliśmy mnóstwo, ponieważ wcześniej Matka zakupiła w Tesco całą paczkę kolorowych foremek (które pierwotnie wykorzystywalismy do ciastoliny). Polecam, bo duużo tego do wyboru.

Oczywiście frajdą było ozdabianie pierniczków. Jak widać lukier znalazł się nie tylko na pierniczkach

Dzieci pomalowały kilka a tysiąc pięćset pozostałych (żartuję-aż tyle nie zrobiłam ale jest ich bardo dużo) lukrowałam i obsypywałam posypką do późnego wieczora przy akompaniamencie Bocellego “My Christmas”. Polecam bardzo tą płytę na święta, warto wydać te 36 zl.

A oto dzieło finalne, w części już zapakowane na upominek.
