oddech
sobota, grudzień 5th, 2009Dziś wyrwałam się z domu na ok 10 godzin żeby pojechać z “państwowymi”dzieciakami do opery. Było cudownie. Balet “Dziadek do orzechów” przeniósł nas w krainę bajkowego dzieciństwa. Naprawdę zapomniałam pierwszy raz od dawna o bożym świecie i znalazłam się w jakiejś baśniowej czasoprzestrzeni. Polecam gorąco! Potem były świąteczne zakupy w jednej z galerii, co nie do końca było taka przyjemnością jak opera, ponieważ średnio na jeden metr kwadratowy przypadały chyba dwie osoby. Dzikie tłumy zaatakowały centra handlowe przed Mikołajkami. A teraz sączę sobie pyszne winko, jem przepyszne penne w sosie szpinakowo-serowym made by my mąż i zabieram się za pakowanie pierwszych “świadomych”, Mikołajkowych paczek dla moich dzieci. Jestem podekscytowana jakbym znowu była dzieckiem…