eF&Jot blogg

20/02/2010

tiramisu

Opublikowane jako: Bez kategorii — admin @ 17:18

Jeśli chcecie uprzyjemnić sobie dzisiejszy wieczór lub jutrzejsze popołudnie, polecam deserek Tiramisu. Mówię Wam, mało roboty a niebo w gębie!

składniki:

3 jaja

1 serek Mascarpone

cukier waniliowy

kubek mocnej kawy

kieliszek Amaretto

biszkopty języki (wg mnie najlepsze są z Lidla)

 

W jednej misce ubij 3 białka. W drugiej zmiksuj 3 żółtka, serek mascarpone i cukier waniliowy. Połącz delikatnie białka z masą. W misce lub głębokim półmisku układaj na zmianę warstwę masy i biszkopty maczane z 2 stron w kawie z Amaretto. Wstaw do lodówki na ok 3-4 godziny. Po wyjęciu posyp czekoladą kakaem, czymkoliwek dla ozdoby. PYCHA!!! Smacznego :-)

miszmasz

Opublikowane jako: Bez kategorii — admin @ 13:58

Czuliście przedwczoraj wiosnę??? Fakt, było mokro i troszkę posępnie ale ja naprawdę czułam tą upragnioną, zieloną, pachnącą i śpiewającą wiosnę! Wszystko od razu inaczej wyglądało i do pewnych spraw podejście też było inne :-) . Mam nadzieję, że to już faktycznie kwestia 2 czy 3 tygodni i zapach wiosny permanentnie unosić się będzie w powietrzu.

A co u nas? Ano bez zmian :-) . Ha, ha, ha, tak, nadal katarzymy i czasem kaszlemy, wszyscy, na zmianę. Kiedy jedni kończą, pozostali zaczynaja i tak wkoło Macieju. Do niedawna myślałam, że zwariuję z tego ale już się przyzwyczaiłam i uznaję ten stan rzeczy za normę ;-) . Obecnie Jula jest w trakcie antybiotyku (kolejnego, bo poprzedni za krótko dostawała i nastapił nawrót choróbska), Franio dzielnie trzyma się bez a ja mam zapalenie krtani, z tym, że w fazie “bliżej końca niż początku”. Tata zaczął dzisiaj znowu katarzyć i skarżyć się na gardło. Skończę juz może ten wątek, bo szkoda Waszych oczu Kochani, na czytanie naszej historii chorobowej ;-) .

Dzieci mówią i mówią, ciągle pytają “Cio to jeś?” i człowiek się dowiaduje dzięki temu o przedmiotach istniejących wokół niego, o których nie miał zielonego pojęcia wcześniej, a przynajmniej nie miał pojęcia o ich nomenklaturze :-) . Biegają, gonią się, tarzają, wrzeszcą, piszczą, śmieją się razem na głos. Cudnie na nich jest tak patrzeć. Etap pt “Ja śiam/a” też już do nas zawitał. Mnie to odpowiada, bo moje dzieci muszą byc przecież samodzielne, a każda sprawa, nawet ubierania spodni przez nich samych, to przecież o jedną czynność mniej dla mnie (razy dwa-nadmieńmy ;-) ).

Franio z pasją liczy wszystko, co się da, albowiem nasz niespełna 2,5 latek liczy do 10. Oprócz tego nazywa wraz z siostrą kolory i uwaga: potrafi z moją niewielką pomocą powiedzieć alfabet. Ha! Ależ pękam z dumy ;-) . A tak poważnie to faktycznie ów alfabet recytuje, a co więcej, odczytuje literki w wyrazach które są wszędzie: na płatkach, na graffiti, na wózku, w książeczce. Osobliwe to hobby jak na tak małe dziecko, przyznacie? :-) .

A ja czytam, czytam i czytam. Uwielbiam Jodi Picoult. Nigdy nie przestanie mnie zaskakiwać. Polecam wszystkim mamom i oczywiście nie tylko mamom ale kobietom w szczególności. Dorotka napisała we wczorajszym wpisie o tym, że chętnie wraca do Jeżycjady. Ja również! Świat Borejków i wszystkich bohaterów tej serii jest tak piękny, mimo szaroburych czasów, w których wszystko ma miejsce, że nawet kiedy pomyślę o tamtej rzeczywistości, jakieś ciepełko mnie przyjemnie otula.  Chyba dziś też zajrzę do jednej z części opowieści o Borejkach. Wiem! I może ugotuję albo upiekę coś, co mama Borejko serwowała swojej rodzinie - tu polecam “Łasuch literacki” Małgorzaty Musierowicz. Jest to zbiór przepisów na wszystkie smakowitości przygotowywane przez jej bohaterów w poszczególnych tomach “Jeżycjady”. Deserem do każdego dania jest zabawna historyjka albo przypomnienie, na jakich to uroczystościach dana potrawa pojawiła się u Borejków.

Wieczorem natomiast wybywam na babski wieczór do jakiegoś przyjemnego miejsca na kawkę, winko i potem do kina na “Ghostwritera”. Wam też życzę udanego, sobotniego wypoczynku! :-)

P.S. Agatko JOT ;-) , prześlij proszę mi na maila hasło do Waszego bloga bo się zagapiłam i nie poprosiłam, kiedy był na to czas. Bardzo ładnie proszę :-)

05/02/2010

dziwnie

Opublikowane jako: Bez kategorii — admin @ 21:02

Strasznie dziwnie się czuję, bo zostałam sama z Franiem. Jula pojechała z tatą do pana doktora (znacie jakieś dziecko, które drze się, że chce do pana doktora? Nie? Owszem znacie :-) To Jula.)  Jula była przeziębiona ale wydawało się, że przeszło. Aaaa, nieprawda! Nie przeszło. Obeszło wokół i z hukiem wróciło! Jula od godziny 13 do teraz non stop kaszle. Potraficie to sobie wyobrazić? Oczywiście tak długi kaszel związany jest ze zwracaniem treści żołądkowej, żeby było jeszcze weselej. Skąd się to wzięło? Ni cholery, nie mam pojęcia, tym bardziej, że dziecko żywotne jak nigdy, apetyt dopisuje. Zagadka tygodnia (tygodnia, bo śmiem przypuszczać, że następny tydzień przyniesie kolejne “zagadki” :-) )!.

Zaczęłam od tego, że się dziwnie czuję będąc sama z Franiem. Ludzie, ja nie czuję że dziecko mam! Jakie dziecko? Siedzi grzecznie, ogląda bajkę albo bawi się klockami. Poważnie, nikt, kto ma jedno małe dziecię na stanie nie może być zmęczony, wykończony itp. itd. Dopiero teraz widzę tą różnicę i zaczynam rozumieć niektóre koleżanki, które dziwnie na mnie patrzą, kiedy opowiadam o tym, co się u nas dzieje i dlaczego mam dość. One po prostu mają lajcik, nie życie ;-) !

jesteśmy:-)

Opublikowane jako: Bez kategorii — admin @ 14:03

Wiem, wiem. Baaardzo długo nas tutaj nie było. Wina to moja oczywiście bo “nicmisieniechce” jak sie włączyło w styczniu tak trzyma do dziś. Chyba ma to coś wspólnego z pogodą i aurą ;-). Od 3 tygodni chorujemy. Zaczęło się od bardzo mocnego przeziębienia, czerwonych gardeł i zapchanych nosków. Potem to cudo przeszło na rodziców, żeby teraz (po tygodniu) przeobrazić się w zapalenie krtani u Frania, kaszel pt niewiadomoocochodzi u Juli i również infekcję u rodziców. Czy to się skończy szybciej niż nadejdzie lato??? Nie musicie odpowiadać :-) .

Dzieciaki mimo infekcji żywotne jak zwykle. Wczoraj np przed kąpielą rozebrałam ich oboje na raz, czego nigdy nie robię bo najpierw jedno potem drugie obsługuję (taśmowo :-) ). Powiedziałam do nich: “Ale z Was golasy !”. Podłapali błyskawicznie, bo coraz więcej mówią i …dawaj zaczęli rundy po mieszkaniu wrzeszcząc jeden przez drugiego :”golasy, golasy!” . Cudowne są takie chwile. Długo tak biegali, oj długo, bo nie mogłam się nacieszyć tym widokiem.

Jula coraz więcej siada na nocnik. Właściwie ostatnio co chwilę przychodzi z nocnikiem i mówi że chce siusiu. Jak mówi, tak robi. Franio na razie tylko obserwuje ale widzę, że przynajmniej zaczął się tym zjawiskiem, jakim jest nocnik, interesować :-) .

Od około miesiąca królują u nas kształty i zwierzęta oraz oczywiście związane z tym dźwiękonaśladownictwo. Słodko pokazują jak robi np motyl :-) . No bo jak robi? ;-) A oni wymyślili. Sądzę że to dopiero początek ukazywania wyobraźni małych dzieci. Już nie mogę się doczekać co pokażą lub wymyślą za chwilę :-) 

Oparte na WordPress