jesteśmy:-)
Wiem, wiem. Baaardzo długo nas tutaj nie było. Wina to moja oczywiście bo “nicmisieniechce” jak sie włączyło w styczniu tak trzyma do dziś. Chyba ma to coś wspólnego z pogodą i aurą ;-). Od 3 tygodni chorujemy. Zaczęło się od bardzo mocnego przeziębienia, czerwonych gardeł i zapchanych nosków. Potem to cudo przeszło na rodziców, żeby teraz (po tygodniu) przeobrazić się w zapalenie krtani u Frania, kaszel pt niewiadomoocochodzi u Juli i również infekcję u rodziców. Czy to się skończy szybciej niż nadejdzie lato??? Nie musicie odpowiadać
.
Dzieciaki mimo infekcji żywotne jak zwykle. Wczoraj np przed kąpielą rozebrałam ich oboje na raz, czego nigdy nie robię bo najpierw jedno potem drugie obsługuję (taśmowo
). Powiedziałam do nich: “Ale z Was golasy !”. Podłapali błyskawicznie, bo coraz więcej mówią i …dawaj zaczęli rundy po mieszkaniu wrzeszcząc jeden przez drugiego :”golasy, golasy!” . Cudowne są takie chwile. Długo tak biegali, oj długo, bo nie mogłam się nacieszyć tym widokiem.
Jula coraz więcej siada na nocnik. Właściwie ostatnio co chwilę przychodzi z nocnikiem i mówi że chce siusiu. Jak mówi, tak robi. Franio na razie tylko obserwuje ale widzę, że przynajmniej zaczął się tym zjawiskiem, jakim jest nocnik, interesować :-) .
Od około miesiąca królują u nas kształty i zwierzęta oraz oczywiście związane z tym dźwiękonaśladownictwo. Słodko pokazują jak robi np motyl
. No bo jak robi?
A oni wymyślili. Sądzę że to dopiero początek ukazywania wyobraźni małych dzieci. Już nie mogę się doczekać co pokażą lub wymyślą za chwilę :-)