Sobotę spędziliśmy w O., trochę u siebie, troche u dziadków. W niedzielę zaś wstaliśmy rano i spontanicznie postanowiliśmy, że jedziemy do Emilki, cioci Asi i wujka Roberta, którzy spędzają długi weekend pod Jelenią Górą. Spotkaliśmy się w tymże mieście. Niestety w momencie kiedy wysiedliśmy z auta, zaczęło padać. W deszczu pozwiedzaliśmy stare miasto i poszliśmy coś zjeść.




Największą atrakcją było chodzenie po wszelkiego rodzaju murkach i gonienie gołębi

W restauracji dzieci spisywały się świetnie. Atrakcją był Sprite z bąbelkami, ponieważ na codzień tego rodzaju napojów dzieci nie pijają.

No dobra… najpierw było troszkę Sprite`a a potem już samoobsługa i ulubiony soczek


Dzieciaki zajadały jakby głodzone były…

A to już cudowne, cichutkie miejsce w Dobkowie, miejscu docelowym naszej wycieczki. Niestety nie załapalismy się w tym roku na nocleg ale juz zaklepalismy miejsca na następny majowy weekend (szaleństwo!). Miejsce piękne i bezpieczne dla dzieciaków. Obok ślicznego pensjonatu, cudowny plac zabaw:


Miejsce na grilla lub ognisko:

Góra piachu z zabawkami- to jest to co Tygrysy lubią najbardziej :-)))

Widok z placu zabaw na pensjonat. Mnóstwo zieleni, spokoju i miejsc do odpoczynku przy kawce…

Jeszcze raz widok na plac zabaw:

I na rodziców, którzy spokojnie moga wypić kawkę, herbatkę i zjeść pyyyszne ciasto domowej roboty- codziennie inne podobno.

A to pensjonat od frontu
Pięknie było!

Wieczorem zaś odwiedzili nas wujek Oman i ciocia Asia. Super było! Wypróbowaliśmy mnóstwo nowych drinków, które zrobiła nasza nowa magiczna maszyna…