wakacje
Tegoroczne wakacje spędziliśmy z Dziadkami, wujkiem i ciocią w Hajduszoboszlo na Węgrzech. Było pięknie i gorąco. Mieszkaliśmy w pięknej chatce z miejscem na grilla, kociołek i letnią kuchnią:
Odwiedziliśmy lokalne restauracje. Wystrój piękny, jedzenie gdzieniegdzie średnie ale też trafiliśmy na pyszną kuchnię węgierską, szkoda tylko, że w ostatni wieczór
.
Jula zażywała z dziadkami zdrowotnych kąpieli, Franio nie chciał za żadne skarby.
Franio najchętniej pluskał się w … brodzikach z lodowatą wodą wokół basenów
Jula wybierała częściej takie oto baseny:
A to właśnie przed super knajpą z pyysznym jedzeniem
Niestety wracając, dopadła nas na granicy węgiersko-słowackiej okropna burza gradowa. Oto co padało z nieba. Bogu dzięki, że udało nam się dosłownie w ostatnich sekundach ukryć pod dachem na stacji benzynowej. Ci, którzy nie zdążyli, wrócili z albo pojechali na wakacje z porozbijanymi szybami i wgniecionymi dachami.
Dach peksy po gradobiciu na stacji beznynowej: