razem
Dają mi tak w kość, że nigdy, przenigdy, nawet w snach nie wyobrażałam sobie, że wychowywanie dzieci jest TAK wymagające i, co tu ukrywać, momentami wykańczające. Ale! Ale to nic w zamian za te uśmiechy, przytulanie, miłość, którą dają nam każdego dnia.
Mówią już jak najęci. Pamiętam jak mi mówiłaś ciociu Asiu
, że zobaczę jak zaczną mówić, dużo mówić, że wtedy zwariuję:-) . Miałaś rację, buzie im się nie zamykają. Gadają jeden przez drugiego. a najpiękniejsze jest kiedy mówią do siebie nawzajem. “Julu, chodź, pobawimy się”, “Franiusiu, idź stąd, sio!”. Kłócą się, bawią razem, kochają. Nie wyobrażam sobie ich osobno. Boskie są!
Następnym razem relacja z drugiej części naszych wakacji, tym razem w Wiśle.