Dziś dzieci przyniosły z przedszkola zaległe upominki dla Dziadków z okazji Dnia Babci i Dziadka. Zaraz po przyjściu zeżarły połowę prezentu więc, co by chociaż dziadkowie wirtualnie swoje podarunki od wnucząt zobaczyli, załączam zdjęcie. Obawiam się, że jutro i te z fotografii znikną
31/01/2011
serca dla Dziadków
nacicielka
Jula postanowiła pójść w ślady mamusi i oznajmiła, że ona jest teraz “nacicielką” i powiesiła sobie cyferki na lodówce, wzięła wskaźnik (ołówek znaczy
)i zaczęła uczyć
. I`m impressed!
sernik
Dla zainteresowanych podaję przepis na sernik:
Ciasto
30 g cukru
1 jajko
1 żółtko
125g margaryny
250g mąki
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
Wszystko wymieszajcie w misce i ręką zagniećcie ciasto.
Masa serowa
1 kg twarogu (chociaż wg mnie można dać tak ok 800 g)
3/4 litra mleka (przy mniejszej ilości twarogu, powiedzmy 150ml mleka mniej)
5 żółtek (4 przy 800g twarogu)
250g cukru (200 przy 800g twarogu)
2 budynie śmietankowe
30 ml oleju (ja daję rzepakowy bo najzdrowszy)
Pianka
5 białek
100g cukru
szczypta soli
Ja mieszam masę serową w moim ukochanym Thermomixie ale mikserem wyjdzie to samo. Na wysmarowaną blachę wyłóżcie ciasto, wyklejcie również boki i potem na surowe wylejcie masę serową. Piec należy ok godzinkę w 180 stopniach C.
W suchym naczyniu ubijcie białka z solą i cukrem i na 10 minut przed końcem pieczenia wyłóżcie ubite białka na już prawie upieczone ciasto z masą. Dajcie z powrotem do piekarnika i poczekajcie jeszcze ok 10/15 minut a kiedy białko zrobi się koloru karmelkowego, wyjmijcie i wystudźcie.
Muffinki czy też babeczki zrobiłam z tego samego przepisu, tyle, że ciastem wykleiłam formę do muffinek, do każdej dodałam łyżeczkę konfitur i zalałam masą. Dałam do piekarnika i potem ok 10 minut przed końcem dodałam jeszcze ubite białko. Mam wrażenie, że babeczki szybciej się upiekły niż ciasto.
Smacznego ![]()
Dancehall Queen :-))
Nie przestraszcie się, dobrze trafiłyście/liście. To ten sam blog tylko zachciało mi się zmian
. A co tam!
Koncert super, dziewczęta pod sceną (i nie tylko
) piszczały. Pobujałyśmy się do jamajskich rytmów ale to już nie te czasy żeby się rwać i bujać jak najbliżej wykonawcy
. Polecam wszystkim płytę StarGuardMuffin, szczególnie na te ponure i zimne dni. Wystarczy zamknąć oczy, wsłuchać się w rytm i słowa i … leżysz na białej plaży przy lazurowym oceanie, pod palemką z kapeluszem na oczach i masz wszystko gdzieś. Bosko! A, zapomniałam dodać, że w ręce trzymasz ulubiony drink
. Uuuu jeee!
Poza tym to wstałam o 05:30 i teraz oczy mam na zapałkach. Czy ktoś zna jakiś cudowny sposób na ocucenie? Bardzo proszę o pomysły
Mój kochany braciszek kończy dziś 24 lata! Rany, jaki Ty młody jesteś! Wszystkiego naj, naj, spełnienia marzeń i wytrwałości w tym, co robisz (a tu się pochwalę, że jeszcze trochę i weterynarza będę mieć w rodzinie! Duma mnie rozpiera!) a przede wszystkim zdrowia i miłości jak najwięcej bo to w życiu jest najważniejsze
!
30/01/2011
pełnia???
Wczoraj wieczorem M.poszedł na męskie spotkanie a ja miałam zamiar posurfować w sieci a potem pooglądać jakiś przyjemny film. Skończyło się na:
Zarykiwałam się ze śmiechu. Zdecydowanie był to dobry wybór jak na sobotni wieczór. Poniżej jeden z fragmentów w/w wspomnień, które wywołują salwy śmiechu u czytelnika:
Skończyłam czytać ok 1 w nocy. M. już był obok. Około 15 minut później obudziły się dzieci i zupełnie jakby był to początek cudownego dnia (!) rozpoczęły konwersację. Lekko skołowani, mieliśmy cichą i senną nadzieję, że za chwilę zasną…a tu klops :-/ . Potwory zasnęły ok …. 5 rano! Pierwszy raz coś takiego nam wywinęli. Rano od razu sprawdziłam czy to przypadkiem pełnia nie była ale mądre kalendarze astrologiczne nic na to nie wskazywały (ktoś mi kiedyś powiedział, że w czasie pełni można mieć duże kłopoty ze snem). Jak więc wyjaśnić nocne niespanie naszych przesłodkich pociech (
)? Nie mam pojęcia. Dodam jeszcze, że wcale nie spały rano do np 10, o nie! Obudziły się rześkie jak skowronki (w przeciwieństwie do swoich zmasakrowanych rodziców) o 7:30.
A ja dzisiaj po południu jadę na koncert StarGuardMuffin (Kamil Bednarek) w babskim towarzystwie, co by się poczuć jak za dawnych, nastoletnich lat
a potem na jakieś pogaduchy przy herbatce na pewno. A potem? Potem na pewno lotem koszącym padnę do łóżka żeby rano wstać o 05:50 i z uśmiechem na twarzy pojechać do mojej ulubionej pracy
Miłej niedzieli wszystkim Wam życzę!
29/01/2011
pichcenia dzień cały
Wpadłam ja dzisiaj w szał pichcenia. Narodził się dzięki temu wcześniej już wspomniany kociołek boloński a potem sernik:
A ponieważ za dużo masy serowej mi się zrobiło to dorobiłam ciasta i powstały babeczki z powidłami czekoladowymi i masą:
Na kolację zaś mamy jeszcze chlebek z wczoraj i do tego jaja od szczęśliwych kur w sosie tatarskim
A ja się zastanawiam skąd te boczki?!
Lawendowy Dom
Wejdźcie w linka “Lawendowy Dom”. Śliczności i smakowitości w dobrym guście! POLECAM! ![]()
o tym co misie lubią najbardziej :-)
Od pół roku codziennie daję dzieciom po łyżeczce miodu i od pół roku nie chorują prawie w ogóle. Fakt, teraz w styczniu trafiło się nam zapalenie oskrzeli ale było wirusowe i rozłożyło ¾ przedszkola więc nie mieliśmy szans z miodem czy bez. W lipcu przez przypadek koleżanka poleciła mi ten właśnie miód Potrójnie Uszlachetniany na różnego typu dolegliwości. Wtedy jeszcze bardzo sceptyczna ale poszłam do pobliskiego sklepu zielarskiego i najpierw padłam po usłyszeniu ceny (ok 90 zł za 340 ml) ale jak się już podniosłam, zakupiłam, wszak na zdrowiu dzieci nie mogę przecież oszczędzać. Zaczęłam podawać w połowie sierpnia. Ostatnią chorobą była angina pod koniec maja 2010 i od tamtego czasu do teraz…aż nie chcę o tym głośno mówić żeby nie zapeszyć
. W każdym razie pan ze sklepu zielarskiego powiedział mi przy zakupie pierwszego słoika, że zobaczę, że dzieci przestaną chorować na górne drogi oddechowe. Jak powiedział, tak się stało. Tą codzienną łyżeczkę traktuję już jak coś oczywistego. Do tego dokładam po 5 ml tranu i … oby tak do wiosny
. Polecam Wam wszystkim. Nam jeden taki słoiczek starcza na miesiąc przy dwójce dzieci.
W międzyczasie połakomiłam się również na miód Manuka. „Przerobiłam”różne moce tego cudu natury ale mogę stwierdzić, że nasz polski miód wcale nie jest gorszy od tego a kosztuje o połowę mniej.
A dziś na obiadek upichciłam Boloński Garnek wg przepisu Ulli (patrz: Kuchnia na Wzgórzu). Zmodyfikowałam nieco i zastąpiłam mięso mielone kurczakiem i wyszło pyszne. Polecam! Poniżej etapy przygotowywania potrawy:
Po południu upiekę mój ulubiony sernik na niedzielę i już po wszystkim wkleję zdjęcia i przepis. Już mi ślinka na niego cieknie
.
28/01/2011
wieczorową porą
Dzieci właśnie zasnęły, uff. Ja sączę teraz winko i podjadam powidła śliwkowo-czekoladowe, mmm pyycha!!! Czekam na M.bo jeszcze z pracy nie wrócił i tak sobie myślę, że szczęśliwa jestem bo:
- udało się dzieci wyprowadzić z zapalenia oskrzeli bez antybiotyków;
- od poniedziałku Bąble wrócą do przedszkola a ja do pracy (lubię swoją pracę
);
- już za kilka tygodni będzie wiosna! ;
- obejrzę sobie z mężem swym osobistym jakiś fajny film wieczorem (może coś polecacie?);
- jutro ugotuję coś dobrego na obiadek (dzieci mają apetyt, że hoho – dzisiaj 2 obiady pochłonęły plus co chwilę jakiś banan, jabłko, serek, herbatnik…);
- bez najmniejszego problemu robię od niedawna sama zakupy z dziećmi bez pomocy wózka sklepowego, są grzeczni jak nigdy i nie odstawiają dzikich scen gdy nie chcę (albo nie mogę) im czegoś kupić – w sumie to nigdy tego nie robili ale bałam się, że bez wózka, w którym siedzieli, będą jak tornado.
Itd.itp…
W sumie to małe rzeczy a jak cieszą!
Oczywiście poważniejszych powodów do radości również mam dużo ale takie egzystencjalne przemyślenia zostawię sobie na kiedy indziej.
Zdjęcia z dzisiaj:
Jula i jej rysunek z rana (coraz dokładniejsze te esy floresy Córa tworzy
)
Na dobranoc: