W piekarniku piecze się chlebek, żytni, mmm pycha! W całym domu pachnie domem, rodziną i ciepłem bo taki jest zapach chleba. Nie będę ściemniać, że piekę codziennie ani nawet co trzeci dzień
. Piekę jak mnie najdzie ochota. Wczoraj na obiadek była zupa pomidorowa z literkowym makaronem (jak u Marty - wiecie tego psa z bajki
) i penne w sosie bolognese. Dzieciaki uwielbiają wszystko, co ma w sobie pomidory. Mają coś po rodzicach
. Na kolację zrobiłam sałatkę z przepisu przez przypadek znalezionego w necie. Ja lubię takie ciapy i wszystkich, którzy również, zachęcam, bo robi się szybko a smakuje pysznie.
Żółta sałatka warstwowa

Przygotowanie: 1/2 godziny

Oczekiwanie: 15 minut

Trudność: łatwa


Składniki

| • |
 |
6 jaj |
|
|
 |
| • |
 |
tuńczyk |
|
|
 |
| • |
 |
10 dag sera żółtego |
|
|
 |
| • |
 |
majonez |
|
|
 |
| • |
 |
cebula |
|
|
 |
| • |
 |
koper |
|
|
 |

Etapy przygotowania

| 1. |
 |
 |
 |
Jaja ugotować na twardo, Ostudzić. Oddzielić żółtka od białek. |
|
|
|
|
 |
| 2. |
 |
 |
 |
Cebulę drobno posiekać. |
|
|
|
|
 |
| 3. |
 |
 |
 |
Koper drobno poszatkować. |
|
|
|
|
 |
| 4. |
 |
 |
 |
W przeźroczystej misce układać po kolei: starte na tarce o grubych oczkach białko, ser żółty, tuńczyka, mojonez, cebulę, majonez, koper, starte na tarce o drobnych oczkach żółtko. Schłodzić 15 minut i podawać. Smacznego. |
Na święta Bożego Narodzenia ciocia zakupiła dzieciakom czapki, które zrobiły furorę u nas i w zasadzie poprawiają humor każdemu mijanemu człowiekowi na ulicy
. Sami popatrzcie (nie wierzę, że się choćby nie uśmiechnęliście pod nosem)



Z innej beczki. Dzisiaj rano zwlokłam się z łóżka o 7, co i tak jest późną porą jak na mnie, bo przecież normalnie wstaję ok 5:50. Jestem w końcu w domu z chorymi dziećmi to i sobie pośpię ;-). Pojechałam do pobliskiej Biedronki na zakupy, bo kiedy M.wychodzi, ja już nie za bardzo mam możliwość wyjścia na większe zakupy. Tak mnie jakoś naszło na ten sklep. Od czasu do czasu tam zajadę bo faktycznie mają dobre produkty w niskich cenach. Na zmianę z Biedroną robię zakupy w Lidlu, który wygrywa w moim rankingu marketów. Do Reala czy Tesco jeździmy sporadycznie bo ceny tam ostatnimi czasy wcale nie są konkurencyjne a przecież pieniądze w portfelu same się nie mnożą (a szkoda
). Ostatnio dokonałam druzgocącego odkrycia w sklepie (dawnym GSie chyba ;-)). Mianowicie płatki śniadaniowe kosztowały tam ponad 6,50. Dzisiaj te same płatki w Biedronce widziałam za 2 zł mniej. Cóż, grosz do grosza… . Ciekawe za ile takich produktów przepłacamy i to porządnie, kupując w nie-sieciówkach?
Jula wczoraj doznała olśnienia i postanowiła, że będzie organizować przyjęcia. Zabrała się do roboty od razu, w końcu na co tu czekać
. Chyba 2 godziny wczoraj i dziś zaraz po obudzeniu córa organizowała przyjęcie, na które oczywiście wszyscy byliśmy zaproszeni i nie było odmowy, co do jedzenia potraw przygotowanych przez Organizatorkę. Oto firmy i jej dzieło


Tak sobie myślę o czym by tu napisać jakąś dłuższą notkę, bo nie ukrywajmy, zaniedbałam ostatnio bloga. Zaniedbałam bo najnormalniej w świecie jestem zmęczona. Wstaję przed 6 rano a spać idę ok 23. Z pracy wracam zazwyczaj ok 17 i wpadam z jednego etatu w drugi, którym są 3-letnie bliźniaki i dom. Wieczorem, ok.20/21, kiedy już dzieci zasną, mój „czas dla siebie” poświęcam na kąpiel lub prysznic, chwilę przy książce (niestety przy tej czynności odlatuję często w ciągu 10 minut, szkoda, bo czytać kocham
) lub przy filmie albo jakimkolwiek programie w TV. Nie mam siły pichcić wieczorem obiadu na dzień następny więc o to martwię się po przyjściu z pracy, co nie jest najlepszym pomysłem, wiem. Wkurzam się ostatnio , że na nic nie mam czasu ani nawet ochoty. Myślę, że to też zasługa tej ponurej aury za oknem. Wierzę, że jak zaświeci słońce, wszystko wyda się o wiele łatwiejsze. W ogóle zbyt dużo egzystencjalnych myśli pojawiaja się ostatnio w mojej głowie. Wiosno, przybywaj! Tęsknię za placami zabaw, za zielonym parkiem i deptakiem wzdłuż rzeki, za ogródkiem u rodziców w G., za lekkimi spodenkami i koszulkami dla dzieci (na samą myśl o ubieraniu dzieci obecnie na spacer, przechodzą mnie ciarki – jedna warstwa, druga, szalikogolf, szalik, czapka, buty, rękawiczki…i wszystko to trzeba tak założyć żeby żadne się nie przegrzało,wrrr!). Na osłodę słucham sobie przyjemnej muzyki, polecam Palomę Faith,Dorotę Miśkiewicz, Cesarię Evorę, Sarah Blasko i wiele wiele innych. Jak już wspomniałam, staram się mieć siłę żeby poczytać ale nie zawsze mi to wychodzi
a kolejka książek do przeczytania rośnie. Do tego wszystkiego dzieci od jakiegoś czasu zaczęły się „kłócić”np o tą samą zabawkę, zdarza się, że jedno drugie pociągnie za włosy albo pacnie gdy coś nie jest po jego/jej myśli. A wydawało mi się 3 lata temu, że nic gorszego i trudniejszego od przewijania i karmienia bliźniaków co 3 godziny nie może być! O ja naiwna
.
Ponarzekałam sobie i od razu mi lżej 
Rany, czego ja już nie wymyślam żeby zająć dzieciakom czas! Z powodu choroby naszej jak i babci D. oraz Asi, którą dzieci uwielbiają większość czasu spędzamy w domu. Raz dziennie idziemy na spacerek zgodnie z zaleceniem Pani Doktor ale resztę dnia spędzamy w mieszkanku. Sytuację ratują prezenty, które z nadmiaru takowych, schowałam “na ciężkie czasy” ;-). Dzisiaj wyciągnęłam zestaw ciastolinowy Na Farmie chyba jeszcze z urodzin Bąbli! Radości mnóstwo no i ten czas spędzony na tworzeniu, kulkowaniu, ugniataniu jest dla nich i dla mnie bezcenny ;-). Oto fotorelacja:






Od tygodnia dzieci są w domu, ponieważ zaatakowało ich wirusowe zapalenie oskrzeli. Pomór w przedszkolu, w grupie pozostały jednostki o ile w ogóle. W związku z chorobą, nie będzie dzieciaków na balu, a ponieważ stroje zostały już wcześniej zakupione to zorganizowałam im bal w domu. Panie i Panowie, oto Król Franciszek I i Królowa Julia I
:





W tym roku zapomnieliśmy o aparacie a szkoda. To jedyne zdjęcie zrobione przy choince przed Wigilią u dziadków w O.

Oto zaległości jeszcze sprzed Wigilii. Tutaj Tata wiąże krawat synowi


