Wpis jedzeniowy, ponieważ:
- zdjęcia dzieci zrobione w trakcie jedzenia
. Apetyt na szczęście dopisuje więc patzreć jak jedzą to sama radość


- ostatnio nabyłam świetną książkę:

Naprawdę polecam, ładnie wydana, mnóstwo zdjęć i generuje wspomnienia
- Przyznam się, a co! Może mnie to zmobilizuje. Nie będę wchodzić w szczegóły ale od 2 tygodni jestem na diecie, tej popularnej
i chudnę :-))) . Mam ferie więc mam czas na gotowanie i uczenie się nowego sposobu ich przyrządzania. Uwielbiam to. Plan: jeszcze ok. 3 miesiące a potem utrwalanie. Uda się! Musi!
- “Kolejna książka to “Jak jeść” Michaela Pollana. Książka esencjonalna. Bez gadania o tym, co wszyscy wiedzą. Że warzywa, to zdrowe, że jak owoce, to dojrzałe, że jak mięso, to dobrze, żeby wcześniej wesoło sobie skakało po łące i samo dobrze jadło. Że to, co podawane jest przez okno samochodu, nie jest jedzeniem. Że to, co zawiera w sobie składniki, których nie potrafi wymówić przeciętny trzecioklasista, też dobrym jedzeniem nie jest. A im chleb twój bielszy, tym pogrzeb rychlejszy. To nie jest książka do zaczytania się. Ale zostaje w głowie. Na przykład jedz to, co prędzej czy później samo zgnije. Gnicie to jedzeniowa naturalna kolej rzeczy. To nie tak, że jak coś jest dobre, to przetrzyma bardzo długo. Oczywiście, są takie smaczki - patrz: przetwory. Ale większości produktów to nie dotyczy. Jogurty z czteromiesięczną datą ważności to gruba przesada. Albo jabłka z supermarketu, które świecą się dokładnie tak samo po dwóch dniach i dwóch tygodniach. I w ogóle jabłka, które się świecą jak nawoskowane. Coś jest generalnie nie tak. Inny mój pieszczoch: pakowane gotowe dania mączne, jak naleśniki, krokiety, pierogi - nie mrożone. Czasami widzę takie z datą na kilka tygodni do przodu. A na zdrowy rozsadek, jak się zastanowić: smażę naleśniki, owijam je folią i chowam do lodówki - to ile się utrzymają? Ja moim daję max 5 dni.” (cytowane za J.Mentel, http://bookmeacookie.blogspot.com/).
-