przemyślenia
Wakacje minęły tak szybko, że aż trudno uwierzyć. W sumie to ostatnie 4 lata, które spędziliśmy w obecnym mieszkanku, również. Smutne, że czas tak szybko nam ucieka, chociaż pamiętam jak modliłam się, żeby dzieci już np raczkowały, potem chodziły, potem żeby już ząbki wszystkie wyrosły, żeby mówiły itd., niekończąca się opowieść
. Trzeba nauczyć się doceniać to, co się ma na bieżąco a nie po czasie. Jednak opuszczamy tą miejscówkę z ulgą, ponieważ mało komu nie przeszkadzałby ciągły hałas samochodów, często pijanych ludzi i śmieciarki regularnie przyjeżdżającej pod okna o 7 rano, trąbienie klaksonem o 5 rano bo ktoś zapomniał, że w samochodzie ma ręczny i auto zjechało na środek drogi, mandaty otrzymywanie pod oknem, mimo, że się jest mieszkańcem (uroki płatnej strefy parkowania). Dodam, że chodzi tu o lokalizację w strefie zero, w rynku i do tego na parterze przy dość ruchliwej ulicy. Dla rodziny z małymi dziećmi to zdecydowanie nie to. A, zapomniałam o niemożności otwierania okien na noc ani na cm nawet w upalne noce, no bo parter, bo stare okna. Poza tymi “technicznymi” aspektami zostaną tutaj na pewno piękne wspomnienia, bo przecież tutaj byliśmy z naszymi Bąblami od samego początku.
Obserwuję teraz jak bawią się razem, rozmawiają, dyskutują, czasem coś knują i naprawdę się wzruszam po cichu, w serduchu. Wiadomo, że czasami dają mi tak w kość, że mam ochotę zniknąć ale jednak te chwile kiedy podbiegają i wtulają się mocno, są w zdecydowanej przewadze.
Co chwilę pytają kiedy w końcu do przedszkola pójdą, co mnie cieszy bo wiem, że dobrze się tam czują. Jeszcze 11 dni i znowu wpadamy w 10-miesięczny tryb zaiwaniania
. Moja praca ma dużo plusów ale jednym z minusów jest to, że nie jestem w stanie nic zaplanować na nadchodzące 10 miesięcy do 31 sierpnia.
Dzieciaki ostatnio mają tak niesamowite teksty, że z M.zwijamy się ze śmiechu (czasem trzeba to robić w ukryciu
). Niestety nie mam zdolności zapamiętywania większości z nich a często gęsto nie mam nic pod ręką żeby zapisać. Zazdroszczę Mamie Gertrusi i Monstermamie, że posiadają tak dobrą pamięć do hasełek swoich pociech!
Jeśli chodzi o rozmaitości z obecnego życia/etapu Bąbli to są w miarę spokojni aczkolwiek zdarzają się chwile kiedy wpadają w niewytłumaczalną racjonalnie złość, irytację i wystawiają tym samym również mnie na próbę, ciężką próbę
szczególnie gdy ma to miejsce publicznie. Tzw “próbowanie” na ile mogą sobie pozwolić jest często nie lada próbą i dla mnie. Cóż, jak u każdego, raz jest lepiej raz jest gorzej z moim opanowaniem i cierpliwością. Pocieszeniem są moje zaprzyjaźnione blogowe mamy, które przechodzą podobne sytuacje i również różnie sobie z nimi radzą. Dzięki dziewczyny, że jesteście!
Na koniec to, co udało mi się zanotować:
F: Ja chcę siusiuuuu!
Ja: To zapal sobie sam światło w łazience.
F: Ale nie jestem dorosły!
Czy to wynik uświadamiania, że prąd jest niebezpieczny czy raczej świadomości Frania, że jest za niski żeby dosięgnąć do pstryczka? Nie wiem
Podsłuchane z rozmowy między F.a J.
F: Jula, my z tatą do chłopcowej pracy pójdziemy a nie ty, bo ty jesteś dziewczyna. Ty do dziewczyńskiej pójdziesz!
I tu muszę zadać sobie pytanie jaka to jest ta “chłopcowa” a jaka “dziewczyńska” praca
A, na koniec dodam tylko, że jesteśmy “na etapie” pytań “A dlaczego…?” i nigdy, przenigdy nie pomyślałabym, że będzie to wymagać ode mnie mnóstwa wiedzy i cierpliwości bo skąd mam wiedzieć dlaczego króliki nie mówią albo dlaczego cukier jest słodki ![]()