Zaprosiła nas do siebie ciocia R. Pojechaliśmy nieświadomi niczego i … znaleźliśmy się w raju
. Nie przypuszczałam, że raj właśnie, może być tak blisko nas bo zaledwie 20 km od O. Spędziliśmy tam cały dzień. Dzieci od razu wzięły się za gry wszelkiego rodzaju.

Poniższe zdjęcie dedykujemy Tatusiowi, ponieważ widać na nim ewidentny talent Julci do tenisa

Piękne było to, że dzieciaki mogły biegać na bosaka i turlać się we wszystkie strony. Na początku podeszli do tego niezwykle nieśmiale ale po przełamaniu zabawa była przednia!



Nie byliby sobą gdyby nie zabrali się za podlewanie roślinek. Jak zwykle było to zajęcie długotrwałe i pół dnia spędzili na zabawach z wodą (najtańsza zabawka ;-)i najbardziej skuteczna w zajmowaniu dziećmi
).


Oczywiście F.po chwili był już mokry od stóp do czubka głowy. W związku z tym konieczny był zrzut zbędnego odzienia


Przerywnikiem było rysowanie, malowanie i tworzenie na łonie natury z szumiącym lasem w tle
. Cudo!

Na obiadek ciocia przygotowała przepyszny rosół i szaszłyki na grilla! Mniam!

Największą jednak atrakcją dla dzieciaków był ogródek warzywny. Taki prawdziwy, jak z moich dziecięcych wspomnień. Dzieciaki zobaczyły w końcu skąd się biorą warzywa i owoce w sklepach i na straganach
. Jedzenie truskawek i poziomek prosto z krzaczków, chrupanie młodej marchewki, kalarepki i rzodkiewki prosto z grządki (opłukanej w misce z wodą oczywiście
), własnoręczne zebranie sałaty do obiadowej sałatki. CUDOWNIE! Zamknęłam oczy i znalazłam się u siebie, w swoim rodzinnym ogródku, jakieś 20 lat wstecz… ech, piękne wspomnienia. Tylko szkoda, że to nie wróci
. Chciałabym aby moje dzieci też miały takie migawki z dzieciństwa.

Wybraliśmy się również na spacer po polach i do lasu. Franio kolekcjonował i poznawał nazwy i wygląd nowych kwiatuszków


Do koszyka powędrowały również szyszki i inne skarby leśne, niezwykle cenne




Pięknie było! Dziękujemy Ciociu za tak piękny dzień
! Na pewno wrócimy wkrótce
