Dzisiaj Jula pierwszy raz z wielkim zainteresowaniem wyciąga rączki do zabawek wiszących nad nią. Kolejny etap za nami (oczywiście 1/2 naszych dzieci) i kolejna umiejętność na koncie Bąbliny. Jakie to niesamowite, że maleńki człowieczek jest taką białą kartą, która w miarę upływu dni, tygodni, miesięcy zapisuje się coraz to nowymi literkami, wyrazami, zdaniami…
To nasz pierwszy Dzień Mamy. Niestety Bąble jeszcze nie potrafią świadomie przytulić się do mamy ale ślą za to mamie uśmiechy i są baaaardzo grzeczne:-)



Wczoraj Franek po raz pierwszy śmiał się na głos. Rozbawiło go mizianie brodą przez tatę po brzuszku. Jula z kolei śmiała się głośno do misia. My pokładaliśmy się ze śmiechu a jednocześnie łzy wzruszenia pokazały się w oczach, bo przecież to są najpiękniejsze chwile w życiu…
Od ponad godziny próbowałam uśpić Franka. Jula zasnęła od razu:

Franek natomiast postanowił robić matkę swą regularnie w balona i gdy tylko ona przekonana była, że Bąbel śpi, strzelał do niej promienny uśmiech, czym, mimo złości, powalał ją na łopatki…

p.s. Po godzinie i 11 minutach opisywany wyżej Fran wreszcie zasnął (i wcale nie udawał)! ufff
Franio i jego “nowa” mega buuutla.

Pogoda posępna, zimno, pada - dzieci prawie cały dzień śpią. Czekamy na słonko i cieplejsze dni.